Woda Mama i ja
Zamknij

Niewyraźna i niezrozumiała przez innych mowa, seplenienie i tzw. „zjadanie” końcówek wyrazów to problemy, który dotyczą sporej części dzieci. O ile jednak na początku ich przygody z komunikacją werbalną pewne trudności są naturalne, o tyle u kilkulatków mogą wymagać już korekty i regularnej pracy z logopedą. Warto więc w tym przypadku kierować się zasadą „lepiej zapobiegać niż leczyć” i od samego początku stymulować rozwój mowy u dziecka. Jak to robić poprawnie? Kilku wskazówek udziela Olimpia Wawrzaszek, neurologopeda i terapeuta wczesnego wspomagania rozwoju.

Wielu z nas prawidłowa komunikacja kojarzy się pełnymi zdaniami i poprawnym tworzeniem skomplikowanych wypowiedzi. W przypadku dziecka sprawa ma się jednak nieco inaczej, bo w pierwszych tygodniach i miesiącach życia o prawdziwych słowach można tylko pomarzyć. „Na samym początku „komunikacja” maluszka odbywa się za pomocą płaczu, krzyku i ruchu. Dopiero około drugiego miesiąca życia dochodzi do tego tzw. głużenie, czyli dźwięki przypominające „ga”, „giiii” „ege”, „ehe”, a około szóstego miesiąca gaworzenie, będące już świadomą zabawą w powtarzanie sylab „ba ba”, „ma ma” czy „ta ta”. Co ciekawe każdy z tych etapów jest równie ważny z punktu widzenia rozwoju mowy i od początku warto na takie próby porozumiewania się ze światem reagować, a także zachęcać pociechę do wspólnej zabawy głosem. Dzięki temu dziecko zrozumie i zapamięta, że to jego komunikat się liczy i będzie śmielej podejmowało kolejne próby mówienia”, mówi ekspert Mama i ja. W tych pierwszych miesiącach życia ważne jest jednak nie tylko wsłuchanie się w naturalny język malucha, ale również aktywizowanie jego narządów mowy. „Doskonałym ćwiczeniem dla warg, żuchwy i języka noworodka jest prawidłowe ssanie, dlatego też idealnym „ćwiczeniem” w przypadku najmłodszych dzieci jest po prostu karmienie piersią. Dla nieco starszych niemowląt, które mają już rozszerzaną dietę, świetną stymulacją jest natomiast żucie, gryzienie i połykanie produktów o różnej konsystencji. Zamiast więc podawać mu papki warto zastosować metodę rozszerzania diety np. BLW, czyli proponować jedzenie w kawałkach i zachęcać pociechę do samodzielnego jedzenia”, wyjaśnia neurologopeda Olimpia Wawrzaszek. A co w takim razie niekorzystanie wpływa na rozwój mowy u tak małych dzieci? „Jednym z największych problemów jest smoczek, który wykształca u maluchów nieprawidłowe nawyki, a do tego często prowadzi do wad zgryzu. Zdaję sobie sprawę, że nie zawsze uda się uniknąć podawania dziecka takiego uspokajacza, ale warto możliwie szybko z niego zrezygnować. Podobnie jest z butelką czy kubkami niekapkami, które również mogą mieć negatywny wpływ na rozwój mowy. Dużo lepszą opcją jest bidon z rurką lub specjalnie wyprofilowany kubek, w których można podawać maluchom mleko albo niegazowaną wodę źródlaną”, mówi terapeuta wczesnego wspomagania rozwoju.

Czym skorupka za młodu nasiąknie…

Pierwsze lata życia dziecka to czas jego intensywnego rozwoju, a nauka w tym okresie w dużej mierze odbywa się przez naśladowanie dorosłych. W przypadku rozwoju mowy nie jest inaczej. „Jeżeli rodzice od samego początku dużo mówią do dziecka, śpiewają mu piosenki, czytają książki i powtarzają wierszyki to istnieje duża szansa, że taki maluch będzie sobie lepiej radził z mówieniem. Dobrą opcją w pierwszych miesiącach życia pociechy jest zatem tzw. „kąpiel słowna”, czyli mówienie do maluszka cały czas – opowiadanie mu o codziennych czynnościach, widokach za oknem itp. Warto jednak mieć na względzie, by słowa zawsze wymawiać poprawnie, bez seplenienia, niepotrzebnych zdrobnień i zniekształceń. W przeciwnym przypadku dziecko może zapamiętać złe formy wyrazów jako prawidłowe, a takie przyzwyczajenia bardzo trudno jest później zmienić”, mówi Olimpia Wawrzaszek. „Z drugiej strony dobrze jest natomiast bawić się z dzieckiem w naśladowanie dźwięków zwierząt, pojazdów na sygnale czy odgłosów wiatru, padającego deszczu czy szumiącego morza. Takie zabawy są świetnym ćwiczeniem logopedycznym, a do tego sprawiają maluchom niesamowitą frajdę. Podobnie jest ze zdmuchiwaniem świeczek, wąchaniem kwiatków, a nawet… rysowaniem, malowaniem i nawlekaniem koralików. Nie każdy rodzic bowiem wie, że tzw. mała motoryka ma ogromny wpływ na rozwój mowy”, mówi ekspert Mama i ja. „W przypadku starszych dzieci, które już dość dobrze budują zdania, ale niektóre głoski wciąż sprawiają im trudność, pomocnym działaniem może być zachęcanie ich do opowiadania o swoim dniu czy zadawanie pytań otwartych. Istotne jest jednak, aby uważnie słuchać odpowiedzi i powstrzymać się od ciągłego poprawiania błędów. Nie należy też wyręczać maluchów w rozmowie z innymi, ale wręcz zachęcać do kontaktu z dziećmi i dorosłymi spoza kręgu rodziny. Takie działanie zmusi je do bardziej klarownego wyrażania myśli i skupienia się na poprawnej wymowie”, mówi na koniec neurologopeda Olimpia Wawrzaszek.

Jak stymulować rozwój mowy u dziecka – 10 wskazówek neurologopedy

  1. Od samego początku słuchajcie dziecka i reagujcie na jego próby komunikacji
  2. Jeżeli to możliwe – postawcie na karmienie piersią
  3. Nie podawajcie smoczka lub zrezygnujcie z niego możliwie szybko
  4. Rozszerzajcie dietę np. metodą BLW
  5. Mówcie do dziecka dużo, często i poprawnie – bez seplenienia, zdrobnień itp.
  6. Bawcie się dźwiękami, naśladujcie odgłosy, śpiewajcie piosenki
  7. Rozwijajcie małą motorykę u dziecka
  8. Zachęcajcie do opowiadania, uważnie słuchajcie odpowiedzi i zadawajcie dodatkowe pytania
  9. Nie wytykajcie i nie wyśmiewajcie błędów, ale delikatnie podpowiadajcie poprawną wymowę
  10. Umożliwiajcie kontakty i rozmowy z innymi dziećmi oraz dorosłymi spoza rodziny