Woda Mama i ja
Zamknij

Bezbrzeżna radość i miłość, pomieszane z lękiem oraz niepewnością to emocje, które towarzyszą wszystkim rodzicom, szczególnie w pierwszych tygodniach życia dziecka. Nic w tym dziwnego – noworodek jest słodki i uroczy, ale potrzebuje też szczególnej troski, całodobowej dostępności i natychmiastowej reakcji na każdy objaw niezadowolenia. Co jednak zrobić, gdy sytuacja wraz z kolejnymi tygodniami wcale się nie poprawia: dziecko wciąż płacze, domaga się ciągłego noszenia, nie chce spać, a na wózek reaguje wręcz alergicznie? Przede wszystkim nie można tracić wiary we własne kompetencje, uzbroić się w cierpliwość i pogodzić z tym, że prawdopodobnie macie w swoim domu tzw. High Need Baby.

W ciągu ostatnich kilku lat bardzo zmieniło się podejście młodych ludzi do wychowywania dzieci. Wielu z nich kieruje się zasadami tzw. rodzicielstwa bliskości, podąża za potrzebami malucha i w trudnych sytuacjach często działa instynktownie: przytula, nosi, karmi na żądanie. Kiedy jednak dziecko ciągle chciałby przebywać przy piersi, nie pozwala się odłożyć do łóżeczka nawet na minutę, reaguje płaczem na każde zmiany lub jest bardzo wrażliwe na czynniki zewnętrzne to w ich głowie często zapala się czerwona lampka i przypominają im się słowa o „kapryśnych”, „rozpieszczonych” i „manipulujących” dzieciach. Hasła te nie mają jednak nic wspólnego z rzeczywistością, bo duże wymagania maluszka nie są konsekwencją złego podejścia rodziców, ale są wynikiem temperamentu i specyficznego funkcjonowania układu nerwowego. Płaczliwe, marudne i „nieodkładalne” dzieci określane są przez specjalistów mianem High Need Babies (HNB) co można przetłumaczyć jako maluchy o wysokich wymaganiach. Takie niemowlęta są bardzo wrażliwe, ciągle czujne, zwarte i gotowe do działania, a przy tym ekspresyjne, głośno i intensywnie wyrażające swoje potrzeby. Jeżeli płaczą to od razu pełnią sił, a gdy coś im przeszkadza – gwałtownie protestują, nierzadko wręcz wpadając w furię. Do tego często bywają nerwowe, łatwo się rozpraszają, jedzą dużo i łapczywie, a także mają problemy z zasypianiem, wyjaśnia położna, Karolina Pityńska-Maga. Mówiąc krótko – posiadanie dziecka HNB to spore wyzwanie i sprawdzian z cierpliwości. W trudnych chwilach warto jednak pamiętać, że wymagające pociechy zwykle wyrastają na empatycznych, zaangażowanych i samodzielnych dorosłych. dodaje ekspertka.

High Need Baby – jak sobie z nim radzić?

Życie pod jednym dachem z dzieckiem określanym mianem HNB bywa trudne, nieprzewidywalne i wyczerpujące. Na szczęście wypracowanie pewnych schematów działania i uzbrojenie się w olbrzymie pokłady cierpliwości pozwala w dużej mierze ułatwić ten czas i sprawić, że zarówno maluch, jak i rodzice będą spokojniejsi i bardziej szczęśliwi. O jakich rozwiązaniach mowa? Kluczem do sukcesu jest zaakceptowanie wymagań dziecka, przy jednoczesnym docenieniu roli kontaktu fizycznego, a także codziennych rytuałów. Wysoce wrażliwe dzieci przede wszystkim potrzebują obecności rodziców – ich ciepła, dotyku, bliskości. Warto więc często przytulać maluchy, trzymać je na rękach, bujać, a nawet pozwalać na – tak często demonizowane – współspanie, zasypianie przy piersi i całonocne karmienia. Aby ułatwić sobie życie dobrze jest zaopatrzyć się w chustę do noszenia, fotel bujany lub piłkę gimnastyczną, na których można siedzieć podczas usypiania dziecka, a także rolety zaciemniające w pokoju do drzemek, mówi położna Karolina Pityńska-Maga. Jeżeli chodzi o sen i karmienie, czyli dwa najważniejsze punkty krytyczne podczas opieki nad dzieckiem HNB, to kluczowe jest przewidywanie, planowanie i niedopuszczanie do maksymalnego głodu czy zmęczenia. Usypianie warto rozpocząć przed całkowitym „wyczerpaniem się baterii” u malucha, najlepiej czyniąc z tego rytuał: kąpiel, masaż, bujanie, kołysanka itp. W kwestii jedzenia ważne jest podawanie mniejszych porcji w krótszych odstępach czasu, dzięki czemu dziecko nie odczuwa gwałtownego głodu i frustracji podczas karmienia. Podobnie jest w przypadku pragnienia – dziecko powinno mieć zapewniony stały dostęp najpierw do mleka, a po 6 miesiącu również do niskozmineralizowanej wody źródlanej, takiej jak np. Mama i ja, dodaje położna.  Pozostając w temacie karmienia warto zadbać o jeszcze jedno – jakość i kaloryczność produktów. W diecie dziecka powinno znaleźć się awokado, jaja, sery, orzechy, pełnoziarniste produkty, ryby, chude mięso, warzywa strączkowe. Bezwzględnie należy natomiast eliminować wysoko przetworzone dania i cukry proste. Takie produkty mogą bowiem wpływać na zmianę zachowania dziecka, dodatkowo je pobudzając i dostarczając tym samym dodatkowych wyzwań rodzicom.